Maciej Garbowski / Piotr Damasiewicz / William Soovik

 

Some say that there are some beings who never learned to feel, to experience and understand. Underway in solitary confinement, unable to assess their position, or require too much time to assess the situation and get into the loop of thought, which only moves them far from understanding. Apparently for every attitude there are justified theories that are beyond their reach – so they do not understand themselves. They want to change it.

They know that they need to understand … but they don’t know what to change and do not know how. Does the so called sixth sense make the remaining senses weaken?

Maciej Garbowski

Reklamy

Wojciech Jachna & Ksawery Wójciński „Night Talks”

night_talks_www

Był 29 sierpnia 2014 r., warszawski klub Chmury. Wieczór, w którym świetna portugalska trębaczka, Susana Santos Silva, nagrywająca m.in. dla renomowanej wytwórni Clean Feed, wraz ze szwedzkim kontrabasistą Torbjörnem Zetterbergiem starała się przybliżyć lokalnej publiczności niełatwą ideę free improvisation music. Jednak dla mnie wspomniany wieczór należał przede wszystkim do składu poprzedzającego występ Susany. Było to bezprecedensowe spotkanie ponad podziałami na linii Bydgoszcz-Warszawa, które teoretycznie nie miało prawa się wydarzyć.

Wojtek Jachna i Ksawery Wójciński – zbalansowana trąbka i szalony kontrabas. Pozornie dwie diametralnie różne osobowości, z dwóch zupełnie odmiennych muzycznych biegunów, stworzyły spójny, jednorodny i szalenie interesujący obraz subtelnej improwizacji, pełnej stonowania i idealnego wyważenia proporcji. 
A potem była improwizowana sesja w Bydgoszczy i tak doszło do nagrania „Night Talks”.

To transowa, dyskretna, niemal medytacyjna wędrówka w rejony mało uczęszczane dotychczas przez obydwu muzyków. Jest w niej coś z nastroju płyt stworzonych przez rewelacyjne duety pokroju Joëlle Léandre i Jeana-Luca Cappozzo, Pascala Niggenkempera i Thomasa Heberera czy Alana Silvy i Jacquesa Coursila. Formalnie narracja Jachny i Wójcińskiego jest niejako zaprzeczeniem idei free jako brzmieniowego ekstremum, pełnego zgiełku i kakofonii. Tutaj chodzi o otwartość i swobodę rozumianą w nieco przewrotny sposób. Filtrem jest wrażliwość obydwu artystów, którzy bez zbędnych technicznych wygibasów, zachowując specyficzny klimat introwersji i swoistej ascezy, nadają tej opowieści poszukujący, kreatywny charakter, tworząc jednocześnie szczególny rodzaj bydgosko-warszawskiego, improwizowanego pomostu.

Tomasz Łuczak

Dominik Strycharski & Rafał Mazur „MYRIAD DUO”

Dominik Strycharski & Rafał Mazur "MYRIAD DUO"

Dominik Strycharski & Rafał Mazur „MYRIAD DUO”

Dualizm jest wpisany w naszą cywilizację. Dobro i zło, sacrum i profanum… Ale cała ta walka odbywa się przecież w ramach poszukiwania jakiejś jedności. W ramach szukania „prawdy” czymkolwiek ona obecnie jest. Poszukiwania jakiejś zgodności czy też harmonii. Tym jest Myriad Duo. Dwoma strumieniami płynącymi by stać się jednym. Poszukiwaniem. Ale zarazem pławieniem się w sprzeczce. Zabawą równoległością. Intuicyjnym wysnuwaniem wszystkich możliwych konsekwencji z tego dwustronnego równania. Świadome i intensywne instrumentalne współbycie. Opowiadanie choć nie uleganie nastrojom. Szukanie zgodności, ale też kantów i odrębności. Duet jest jedną z najciekawszych formacji improwizowanych – dialog jest tu w pełni widoczny, instrumentalista nie ma się gdzie ukryć przed słuchaczem ani tym bardziej przed partnerem. Tu trzeba być świadomym każdego dźwięku i każdej sekundy obecności. Tym bardziej, że nie opieramy swej gry na żadnym z góry założonym stylu.

Dominik Strycharski

Moją muzyczną działalnością z Dominikiem rządzi przypadek. Przypadek w takim rozumieniu tego terminu, że okoliczności doprowadzające do konkretnego zdarzenia, nie są w żaden sposób przez nas kontrolowane, czy aranżowane. Przypadkowe były nasze spotkania na przestrzeni ostatnich kilku lat, przypadkowy był też nasz pierwszy wspólny koncert, który do dzisiaj jest w mojej pamięci. W takim też znaczeniu muzyka na płycie również jest dziełem przypadku. Nie była w żaden sposób wcześniej przygotowywana, nawet nie rozmawialiśmy o ewentualnych zamierzeniach, dotyczących tego, co możemy, czy chcemy zagrać. Po prostu, weszliśmy na scenę krakowskiego klubu Literki i zaczęliśmy grać słuchając się niezwykle intensywnie. I to jest właśnie siła tego projektu, przez swą całkowitą spontaniczność i przypadkowość niesie on ze sobą niezliczoną ilość możliwości. Prawdziwy MYRIAD możliwości!

Rafał Mazur

Oleś Brothers & Christopher Dell „Komeda Ahead”

Oleś Brothers & Christopher Dell - Komeda Ahead

Oleś Brothers & Christopher Dell – Komeda Ahead

Kiedy w 2011 roku Berliner Jazzfest zamówił komedowski projekt u braci Olesiów i Christophera Della odetchnąłem z ulgą, że nadarza się szansa, by powstała muzyka, o którą i samemu Komedzie chodzić by mogło. Muzyka, która weźmie się z tradycją za bary, ale nie podepcze jej i nie znieważy. Ale też i nie będzie przyglądać się mistrzowi i jego myślom w niemym, klęczącym podziwie. Ci nieliczni, którzy mieli okazję usłyszeć tę muzykę na żywo wiedzą, że szansa została wykorzystana. Tym, którzy okazji po temu dotychczas nie mieli chciałbym ten album ze szczególna radością ofiarować.

Maciej Karłowski